Deutscher Gewerkschaftsbund

05.09.2016

Europa nie jest wyspą. I nie może odgrodzić się od świata, który stoi za naszym progiem.

Gdy pod koniec lat pięćdziesiątych przybywało do Niemiec coraz więcej włoskich pracowników – głównie z południowych Włoch – byli oni bardzo mile widziani, gdyż niemiecki rynek pracy, kwitnący przy rozpędzającej się gospodarce, pilnie potrzebował siły roboczej. Po nich przybywali inni, Hiszpanie, Grecy, Jugosłowianie a następnie Turcy. Na tych migrantów zarobkowych Niemcy znaleźli bardzo ludzkie określenie: Gastarbeiter (pracownik w gościnie).

Owi goście, kwaterowani często w barakach, nie byli w żadnym razie traktowani szczególnie gościnnie, chętnie mówiono na nich „makkaroni” albo „spaghetti” - dzisiaj to ulubione niemieckie dania. I wielu Niemców wychodziło z założenia, że goście przychodzą i odchodzą. Ale goście zostali, za to Niemcy urlop spędzali najchętniej we Włoszech. Jako goście wakacyjni.

Kind mit in EU-Farben bemaltem Gesicht

Colourbox.de

Napływ pracowników na niemiecki rynek pracy osiągnął swój pierwszy szczyt na początku XX wieku w Zagłębiu Ruhry. Bez licznych polskich górników baronowie przemysłowi Zagłębia Ruhry musieliby pozamykać swoje kopalnie. Polscy pracownicy byli początkowo trzymani w bardzo prowizorycznych miejscach zakwaterowania, z czasem jednak, podobnie jak ich niemieccy koledzy, dostawali mieszkania i domki na osiedlach górniczych. Dyskryminacja istniała ale była ograniczona - używano pogardliwych określeń jak Polacke czy „polnische Wirtschaft” (polska gospodarka), przeciwieństwo  „deutsche Ordnung” (niemieckiego porządku) - i znikała dość szybko w kopalniach i w związkach zawodowych. Trudna i ciężka praca łączy i tworzy solidarność. Podczas gdy Włosi a także Grecy, Hiszpanie, Jugosłowianie a następnie Turcy wpisali się pod względem kulinarnym w niemieckie społeczeństwo, dla Polaków ta droga była zamknięta, gdyż między polskim a westfalskim wiktem w Zagłębiu Ruhry różnica jest znikoma. Polakom powiodło się za to w piłce nożnej poprzez kluby w Zagłębiu Ruhry. Koslowski, Tilkowski, Szymaniak, Libuda, Turek, Matzkowski, to wszystko niemieckie gwiazdy futbolu ze „środowiska migracyjnego” (Migrationshintergrund), jeszcze jedno sztuczne słowo z niemieckiej mowy politycznej. Gdy Schalke 04 – w potocznym westfalskim „die Knappen” (gwarkowie, górnicy) – gościli w Polsce, gracze rzadko potrzebowali hotelu. Nocowali u krewnych.

Niemcy są zatem od ponad 100 lat krajem imigracji. Niemiecka polityka jest tego świadoma od dawna, ale do dzisiaj nie wyciągnęła z tego żadnych wniosków i nie wypracowała żadnego prawa imigracyjnego. Społeczeństwo niemieckie –choć również z kłopotami – przystosowało się do tej różnorodności i znaczna większość odczuwa ten pluralizm jako wzbogacenie i korzyść. Nie tylko z powodu Boatenga czy Özila.

W dzisiejszej Unii Europejskiej swoboda przepływu istnieje nie tylko dla kapitału, towarów i usług lecz także dla pracowników, najsilniejszego czynnika „odnarodowienia” i „europeizacji” rynków pracy. Niektórym z prawego krańca spektrum politycznego to się nie podoba. Stawiają oni na „tożsamość narodową” i najwyraźniej przespali bieg historii świata, która jest również opowieścią o imigracji i emigracji.

Obecnie Europa stoi jednak przed prawdopodobnie największym wyzwaniem w historii integracji europejskiej. Wiele części świata, Afryka, kraje Maghrebu, Bliski Wschód, Afganistan stoi w ogniu. Na świecie trwa wojna. Franciszek ma rację. Niedawno, również w Europie była wojna na pełną skalę, która doprowadziła do rozpadu Jugosławii, a i Ukraina ostatecznie nie leży na innym kontynencie. Okazało się, że świat dopadł Europę i że absurdalne jest wyobrażenie, że Europa może zatrzasnąć drzwi i umościć sobie przytulne gniazdko.

Włochy, przede wszystkim Lampedusa, były pierwszym celem uchodźców. Europa przyglądała się jak sławione wartości chrześcijańskiego Zachodu toną w Mare Nostrum – naszym morzu. Otworzył się bałkański szlak. Przemytnicy żywego towaru robili swoje brudne interesy. Europa była w chaosie.

Niemcy, początkowo też Austria i Szwecja, przyjęły wielu uchodźców. Niemiecka pani kanclerz – naukowiec  w dyscyplinach przyrodniczych, przywykła więc przewidywać skutki rozpoczętych działań – rzekła: „Damy radę”. Od tej chwili Niemcy przyjęły znacznie więcej niż milion osób, większość to uchodźcy wojenni i starający się o azyl lecz także uciekający przed ubóstwem. I oto do niemieckiego języka w odniesieniu do migracji weszło nowe słowo: Willkommenskultur (kultura powitania). W pierwszej fazie uchodźców przyjmowano na dworcach oklaskami i zachęcającymi okrzykami. Zaangażowało się tysiące wolontariuszy, którzy pracują do dzisiaj. A prawicowa tłuszcza napadła na schronienia dla uchodźców. Płonęły domy. Niemieckie związki zawodowe, kościoły, wspólnoty religijne muzułmańska i żydowska, związki sportowe, konfederacja pracodawców zawarły „Sojusz na rzecz otwartości dla świata”, który jednak jeszcze nie wystąpił we wspólnej akcji. Unia Europejska zawarła – przede wszystkim na życzenie Niemiec – porozumienie z Turcją. Szlak bałkański został zamknięty. Na granicach Serbii i Macedonii ludzie leżeli w błocie. W Grecji zbudowano obozy przechwytujące. W Turcji żyje tymczasem prawie trzy miliony uchodźców wojennych. I setki tysięcy w Libanie i Jordanii. A Europa? Zarządziła kwoty przyjmowania uchodźców przez wszystkie kraje Unii. Do dziś bezskutecznie.

Sprzeciw przyszedł przede wszystkim z Polski, Węgier, Słowacji i Czech. Szczególnie jeśli chodzi o przyjęcie uchodźców muzułmańskich. Strach przed importem terroru, przed meczetami w chrześcijańskich krajach, przed kobietami w woalu i innymi kulturami? I to wszystko tak nagle? Bez doświadczenia społecznego z imigracją i integracją?

Zarówno kwoty decydowane w Brukseli jak i niemiecka polityka były w wielu miejscach Europy postrzegane jak dyktat i ubezwłasnowolnienie, co spowodowało wycofanie się do wrażliwości narodowych i było rozumiane jako atak na narodową suwerenność. Społeczeństwa Europy Środkowej potrzebują czasu aby się oswoić z tym co jest już rzeczywistością w starych krajach członkowskich: wielokulturowością.

Nie pomaga gdy jedni (Zachód) grożącym palcem nakazują co ma być a inni (Wschód) na to pokazują środkowy palec. Jednak fundamentalizm – Franciszek zrobił wrażenie wskazując na to w czasie Światowych Dni Młodzieży w Polsce – kryje się wszędzie. We wszystkich regionach świata a także – należy dodać – w pewnym rodzaju laicyzmu. Dla islamofobii nie ma miejsca w oświeconej Europie. Islam w Europie jest od dawna, na Bałkanach od stuleci i należy do właściwości tego obszaru.

Europa potrzebuje uporządkowanej polityki imigracyjnej. Prawo do azylu należy do podstawowych narzędzi każdej demokracji. Ludzie, którzy szukają ucieczki od wojen i bezprawia, nie są uchodźcami lecz wygnańcami. Trzeba im pomagać. Europa nie może od tego uciec i potrzebuje wspólnych działań wszystkich, każdego według jego możliwości.

Odparowanie z Europy wszystkiego z wyjątkiem gospodarki, wolnego handlu i swobody przepływu byłoby końcem europejskiego snu. Demokracja, prawa człowieka człowieczeństwo są  częścią wartości europejskich. O tym wiedzą mieszkańcy Europy Środkowo-Wschodniej z własnego doświadczenia najlepiej.

Niemiecki wersja...

Deutsche Fassung...


Nach oben

Kurzprofil

Peter Seideneck
Der Journalist Peter Seideneck, Jahrgang 1941, arbeitet seit 1974 für DGB und Gewerkschaften. Unter anderem war er Büroleiter des ehemaligen DGB-Vorsitzenden Heinz Oskar Vetter. Von 1994 bis 2003 war er Referent des EGB-Generalsekretärs Emilio Gabaglio. Seit 2004 ist er Berater des EGB, seit 2015 Berater der Internationalen Abteilung des DGB.
» Zum Kurzprofil
05.09.2016
Die EU braucht eine regulierte Einwanderungspolitik
Eu­ro­pa ist kei­ne In­sel
von Peter Seideneck
Kind mit in EU-Farben bemaltem Gesicht
Colourbox.de
Seit über hundert Jahren ist Deutschland ein Einwanderungsland, selbst wenn die Bundesregierung sich bis heute nicht dazu durchringen konnte, ein Einwanderungsgesetz zu verabschieden. Und auch die EU braucht Einwanderung und muss das Grundrecht auf Asyl schützen. Peter Seideneck, Journalist und gewerkschaftlicher Europa-Experte, plädiert für eine regulierte Einwanderungspolitik der EU.
weiterlesen …

RSS-Feed Gegenblende - Alle Artikel

Subscribe to RSS feed
Hier können Sie unseren GEGENBLENDE RSS Feed abonnieren

@GEGENBLENDE auf Twitter

Gewerkschaftlicher Infoservice

Der einblick infoservice liefert jede Woche aktuelle News und Fakten aus DGB und Gewerkschaften.

Zur Webseite www.dgb.de/einblick

@GEGENBLENDE auf Twitter

Zuletzt besuchte Seiten